Get Adobe Flash player

Kuźnia duchowości

UDOSTĘPNIJ

kuznia-duchowosci-logo„Na początku mojego pobytu w Vic działo się ze mną tak, jak w kuźni, gdzie kowal wkłada kawał żelaza do ognia, a kiedy jest dobrze rozgrzane, kładzie na kowadle i zaczyna uderzać w nie młotem. Pomocnik robi to samo i obaj uderzają na zmianę, aż nadadzą mu zamierzony przez kowala kształt". (św. Antoni M. Klaret)

Czasami myślisz, że w Twoim życiu nie wydarzy się już nic nadzwyczajnego, w codzienność wkrada się monotonia i rutyna. Gdzie podziały się Twoje marzenia i szczytne ideały? Czy przepadły raz na zawsze? Czujesz, że czegoś Ci brakuje? To niezadowolenie może być wezwaniem do przeżycia czegoś nowego; bodźcem do poszukiwania głębi, prawdy i autentyzmu.

Pragniemy pomóc Ci w przeżyciu nowej przygody; zachęcić do wkroczenia na drogę rozwoju duchowego, która poprowadzi Cię w stronę harmonii ze sobą, z innymi ludźmi i Bogiem. Wejdź z nami do KUŹNI...

KUŹNIA DUCHOWOŚCI to warsztaty rozwoju duchowego, oparte na doświadczeniu duchowym św. Antoniego Marii Klareta, założyciela Misjonarzy Klaretynów. Prowadzimy je zarówno w trybie weekendowym w siedzibie naszej Fundacji, jak i w formie cyklicznych spotkań w różnych miejscowościach w kraju i za granicą.

Zapraszamy do współpracy.

Świadectwo (pisownia oryginalna):

Pragnę podzielić się moimi doświadczeniami i przeżyciami z pierwszej sesji warsztatów, podzieliłem się nimi również z jej uczestnikami podczas agapy. Do tej pory byłem przekonany, że mój tzw. „dysk miękki” jest całkiem miękki, okazuje się, że to chyba na skutek znaczącego PESEL-u są już obszary stwardniałe. Postaram się to uzasadnić. Aktualnie w moim życiu następują dość znaczące zmiany, zamykam pewien rozdział i zaczynam pisać nowy. Wiele osób w tym okresie zadawało mi pytania: jak sobie dajesz z tym radę, to takie trudne, jak można tak spokojnie nad tym przechodzić, co dalej? Zazwyczaj odpowiadałem nie wiem, po prostu daję radę, inni przeżyli, więc czemu nie ja, czasem argumentacja była nawet bardziej pokrętna. Po tej sesji już wiem, czemu tak jest, otóż przed prawie 25-ciu laty mój Bóg, Dobry Bóg dał mi łaskę zdrowienia, wyjścia z niewoli uzależnienia od alkoholu i choć jeszcze przez znaczny okres czasu „droczyłem” się z Nim, On czekał i czuwał nad moim zdrowieniem i cały czas zapraszał mnie do Siebie. Nadszedł dzień, kiedy wszedłem do tej Jego „kuźni” i zastałem tam mojego Boga, jako najlepszego kowala, miał on w tej kuźni bardzo wielu pomocników, wśród nich rozpoznałem również tych, których stawiał na mojej drodze zdrowienia i wtedy, gdy pozwoliłem Panu Bogu działać w moim życiu on wziął mnie i zanurzył w ogniu Swojej Miłości i rozgrzał tą miłością, Jego pomocnicy na „kowadle życia” zaczęli mnie obrabiać bym był coraz „ładniejszy” bym był lepszym człowiekiem. Następnie Dobry Bóg zaczął mnie „hartować” pozwalając na przyjmowanie różnych często bolesnych zdarzeń życiowych, tak oto zostałem przygotowany do przyjęcia kolejnego wydarzenia. Jestem przekonany, że i z tym dam sobie radę gdyż nie jestem sam, zawsze jest nas, co najmniej dwóch ja i mój Dobry Bóg.
(Władek)